Żrej zytko żrej
„Grojcowianie” tradycyjnie na Zielonych Świątkach w Wieprzu. Pogoda dopisała jak nigdy więc ….
Zielone świontecki, zytecko sie plyni, nie bydymy go zonć jaze na jesiyni!
Polze sie łogiynku by pszynicka źrała, coby nom nowego latka docekała!
A tak wiosna wyglądała u Żywieckich Górali…
"Wiosną następuje rytualne wyganianie bydła na pastwiska. Okadzano krowy zielem z bagniątek aby ich jaka czarownica "nie obziokała". Czas ten traktowano jak "pół święto" podczas którego częstowano smażoną jajecznicą i gotowanymi jajkami, które kulano też "popod krowy " ( żeby byly okragle jak jajka). Domownicy wychodzili z pasterzami na pastwisko i patrzyli jak sie krowy pasą. Pastwiska dawniej były wspólne, dlatego bydło z różnych szop trzeba było umieć poganiać i mieszać między sobą aby się przyzwyczaiło i nie bodło. Do rytuału należało również aby krowy, pasterze i gospodarze byli polewani wodą jak na śmigusa, " zeby krowy miały duzo mlyka a pastyrze przy krowach nie spali". Przy pierwszym wygonie krowy dochodziło czasem także do pierwszej "zwady" między babami z sąsiedztwia, bo zdarzało się nieopatrznie że jedna drugiej zaczęła przyganiać," ze ma krowy nie zadbane". Mawiano wtedy "musom se łozory popuścić, bo w nik jaze gajdowało, ze bez zimę ni miały sie s kim wygodaj".
Jak się trafił dobry rok to krowy wyganiano już koło św. Wojciecha. Stąd powiedzenie " na św. Marka stanie na maśle toparka" krowy pasione w tym okresie na zielonej trawie dadzą dużo masła. A kiedy kobiety rozpoczynały robienie masła w maśnicce mówiły : " Łod granicy do granicy - pódź haw masło do maśnicy." Wczesną wiosną zanim drzewa owocowe zaczynają kwitnąć to na gałęziach śliw zatykano skorupki z jajek " zeby urosły wielgi jak ty jajka" albo na "zerdke" nakładano "flaske" i opierano o drzewo " zeby gruski albo jabka były taki wielgi na jesień." Uważano też aby " nie łomaj gałązek z łozkwitniynyego goja, bo sie moze pryndko umrzyć."
... Dawny i już zapomniany zwyczaj " chodzenia" na Zielone Świątki po domach i zapowiadania : "Jo pon Fabijon w zielonym kabocie, chłodze wsyndyl, zapowiadom, jutro śwjynto mocie". Takiego co zapowiadał, częstowano kołaczem lub mlekiem. Na ten dzień tak jak na inne wielkie święta piekło sie "kołoce" oprządzało dom, a przed domem zatykano zielone gałązki brzozy lub buczyny.
W drugi dzień Zielonych Świątek ludzie pali ogniska i smażyli jajecznicę. Wieczorem "łopolano zboza" . "Wsyndy widaj jak polom sie hoty, a pastyrze ji haśniki ze zapolonymi faklami, kabidełkami, wywijajyncy, goniom po miedzach, naokoło zboz ji wolajom:
"Łopol Boze nase zboze...
Łopol Boze nase zboze...
Somsiadowe jako mozes !
Jes tes to wiycie w tyn wiecor strasznie pjyknie, ludziska do nocy siedzieli przy łogniu za Bucnikiym na Grojcu ji patrzeli jak ka jino, po groniak ji po notoniak, polily sie hoty."
Opracowano na podstawie książki Józefa Karola Nowaka z Wieprza pt. Słownik gwary Górali żywieckich ".
Fotorelacja: Paweł Płonka
